„Nie o zemstę, lecz o prawdę nam chodzi”. W 76 rocznicę ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na ludności polskiej na Wołyniu i w Galicji Wschodniej.


Klub Gazety Polskiej Tychy |
98

11.07


Treść

Genocidium atrox - dzikie, okrutne ludobójstwo.

11 lipca 1943 roku na Wołyniu i w Galicji Wschodniej miało miejsce apogeum trwającego od roku 1939, zorganizowanego i zaplanowanego ludobójstwa dokonanego na Polakach przez ukraińskich nacjonalistów. Tego dnia w bestialski sposób zginęły tysiące bezbronnych cywilów: dzieci, kobiet, mężczyzn, starców. Żadne słowa nie oddadzą bezmiernego tragizmu tamtego dnia, ale i lat wcześniejszych, naznaczonych rzezią Polaków. Polacy byli mordowani przez ukraińskich nacjonalistów w potworny sposób, siekierami, obuchami, młotami do uboju zwierząt, wyłupywano im oczy, kobietom rozpruwano brzuchy, skąd wyrywano płody. Dzieci obwiązywano słomą i podpalano, nadziewano na sztachety płotu, przybijano do stołów, odrąbywano kończyny i korpusy porzucano w polu, zakopywano żywcem. W stosowaniu tortur ukraińscy nacjonaliści sięgali do metod hajdamackich stosowanych w XVII i XVIII w. podczas powstania Chmielnickiego i koliszczyzny. Prof. Ryszard Szawłowski wprowadził dla ludobójstwa na Wołyniu i w Galicji Wschodniej termin genocidium atrox (ludobójstwo okrutne, okropne, dzikie, straszne) oznaczającego ludobójstwo połączone z najbardziej wyrafinowanymi torturami, stosowanymi z czystego sadyzmu. Prof. Szawłowski zrównał zbrodnie dokonane przez III Rzeszę, ZSRR i nacjonalistów ukraińskich, nadając tym ostatnim kwalifikację wyższej od zbrodni nazistowskich i sowieckich1.

Dlaczego to nam zrobiliście!?

Nieliczni, którzy przeżyli ludobójstwo na Wołyniu, odważyli się po latach odwiedzić swoje rodzinne strony. Trudno opisać wzruszenia, ból, siłę wspomnień, która towarzyszyła tym pielgrzymkom. Po miejscach gdzie kiedyś tętniły życiem wsie, słychać było ludzki śmiech i rozmowy, nie pozostało ani śladu, często teraz rozpościerają się tam pola, lasy albo łąki. Ukraińcy już w czasie ludobójstwa zadbali o to aby po Polakach nie został żaden ślad, najpierw plądrowano i grabiono gospodarstwa, potem je palono, wycinano sady, okaleczone trupy wrzucano do studni, po to aby zatruć źródła, aby nikt nigdy z tych źródeł nie mógł się już korzystać.

Pani Zofia, która do rodzinnego Orzeszyna wróciła po 23 latach, tak wspomina w książce Anny Herbich (Dziewczyny z Wołynia; Prawdziwe historie) spotkanie po latach ze znajomą Ukrainką: Kiedy wypowiedziałam swoje nazwisko, zbladła. Zachwiała się na nogach i omal nie upadła. Potem zaczęła mnie ostrożnie dotykać jakbym była zjawą, przybyszem zza światów. Kiedy przekonała się, że to naprawdę ja jestem, wybuchnęła płaczem. Zawodziła tak głośno, że aż zbiegli się ludzie z innych chałup. Otoczyli nas półkolem. Ja też płakałam i pytałam przez łzy: Za co? Za co nam to zrobiliście?2

Ale nie wszystkie spotkania z ukraińskimi sąsiadami po latach przebiegały w świetle prawdy. Pani Helena jeszcze kilkakrotnie odwiedzała tereny Wołynia, często gdy pytała: Dlaczego? Za co? Otrzymywała odpowiedź: To były takie czasy3. Czy można w ten sposób tłumaczyć ludobójstwo? Czym obecne czasy różnią się od tych sprzed 76 lat, skoro skrajnie nacjonalistyczna ideologia znajduje współcześnie na Ukrainie tak wielu zwolenników?

Zapalnikiem dla ludobójstwa była z pewnością skrajnie faszystowska ideologia Dmytra Doncowa, w myśl której ludność ukraińska miała być podporządkowana wodzowi, elicie „lepszych ludzi”, a nieukraiński element, miał być przemocą i z całą bezwzględnością wytępiony. Głównym napędem działania, który miał na celu powołanie wielkiej, jednorodnej etnicznie Ukrainy, była przemoc, fanatyzm, nienawiść, brutalne, bezwzględne i bezlitosne unicestwienie nie-Ukraińców. Ideologia ta była pożywką nie tylko dla Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów OUN i powołanej przez nią Ukraińskiej Powstańczej Armii UPA, ale również dla ukraińskich cywilów, mieszkańców wsi i miasteczek, którzy w tym duchu wychowywali swoje dzieci.

Drugim powodem rzezi Polaków, była bez wątpienia chęć grabieży bardziej okazałych i zadbanych gospodarstw polskich. Ledwie oprawcy zdążyli zakopać skatowane ofiary, na podwórza wjeżdżały furmanki i rozpoczynała się grabież, rabowano ubrania, sprzęty, narzędzia rolnicze. Nierzadko, jeżeli gospodarstwo ocalało z pożogi, Ukraińcy zajmowali domy zamordowanych sąsiadów.

Dwie prawdy.

Od kwietnia 2017, kiedy to w Hruszowicach na Podkarpaciu został rozebrany nielegalnie wzniesiony w nocy przed 23 laty pomnik gloryfikujący UPA, na Ukrainie obowiązuje oficjalny zakaz poszukiwań i upamiętnienia polskich ofiar rzezi wołyńskiej. Tym samym proces zacierania śladów zbrodni trwa nadal, nienawiść do żywych rozciągnęła się również na martwych. Na terytorium obecnej Ukrainy w ok. 20 tys. dolach śmierci spoczywa w sumie ok. 130 tys. ofiar, które zginęły z rąk nacjonalistycznych ukraińskich bandytów w około 4 tys. polskich miejscowościach. W wyniku 5 ekshumacji, które miały miejsce po 1991 r. wydobyto szczątki 800 osób. Oznacza to, że ponad 129 tys. zamordowanych w bestialski sposób Polaków czeka w bezimiennych dołach śmierci na godny pogrzeb i upamiętnienie4. Niechęć Ukraińców do ekshumacji i godnego pochówku naszych rodaków, trudno tłumaczyć inaczej niż chęcią napisania historii na nowo, wybielenia UPA i inspirowanych przez nich zbrodni. Jedna z ocalałych z ludobójstwa ofiar pani Helena, wspomina wprost odpowiedź wójta Ihrowicy gdzie mordowani byli w latach 40-tych Polacy, który zabronił umieszczenia na pamiątkowej tablicy rzezi słowa „zamordowani”: Są dwie prawdy. Wasza i nasza – powiedział. Czy ta odpowiedź nie wyraża w symboliczny sposób myślenia nie tylko ukraińskich władz, ale i zwykłych obywateli, którzy uważają zbrodniarza Stepana Banderę i pozostałych katów Polaków z Wołynia za bohaterów? Na Ukrainie kolejne rządy po 1991 r. sprzyjają utrwalaniu szlachetnego wizerunku UPA oraz poglądu, że działalność powstańczej armii, w tym mord na Wołyniu i w Galicji Wschodniej, leżą u korzeni niepodległej Ukrainy. Niestety bierność polskich władz wobec budowania kultu OUN-UPA na Ukrainie nie pomaga w pielęgnowaniu prawdy. Jest ona, dla nas Polaków, niezrozumiała. Sprzeciw budzi przemilczanie tego trudnego tematu w imię budowania dobrych relacji z Ukrainą, której niepodległość i dobrostan leży rzeczywiście w polskim interesie. Ale nie możemy zapomnieć o 130 tys. bestialsko pomordowanych Polakach, ponieważ na kłamstwie nie da się zbudować dobrych, trwałych relacji polsko-ukraińskich. Aktualne w tym temacie są słowa wypowiedziane przez śp. Lecha Kaczyńskiego w 2009 na Westerplatte: Prawda jest jedna, prawda - zdaniem nas, chrześcijan, nawet najgorsza - wyzwala a nie niewoli, wyzwala a nie upokarza, pod warunkiem, że dotyczy wszystkich. My Polacy mamy prawo do dostępu do prawdy, dostępu do prawdy o sprawach dla naszego narodu tragicznych i z tego nigdy rezygnować nie możemy5.

Anna Syrek

 

 

1 http://klubkip.neon24.pl/post/84832,trzy-ludobojstwa

2 Anna Herbich, Dziewczyny z Wołynia. Prawdziwe historie, wyd.: Znak, Kraków 2018, s. 2013

3 Tamże, s. 188

4 IPNtv: Wołyń43’. Pamięć i niepamięć. https://www.youtube.com/watch?v=OInrwOTIu_s

5 https://wpolityce.pl/spoleczenstwo/211793-przypominamy-lech-kaczynski-w-2009-r-na-westerplatte-nie-wolno-ustepowac-imperializmowi-przeczytaj-przemowienie

11.07