18 mar 2016

Eurosceptycyzm, euroentuzjasty

Autor Janusz Jabłoński

                                 Trudno znaleźć w środowiskach prawicowych, większego euroentuzjastę niż ja. Nie miałem nigdy wątpliwości, że Polska na udziale we wspólnocie europejskiej wiele zyskuje. Otwarcie na świat, pochylenie się w stronę zachodu, oddalenie od współczesnego „Sovieckiego Sajuza” zacieśnienie współpracy z krajami o niewątpliwie dojrzalszej demokracji, praworządności, skorzystanie z funduszy na rozwój itp. Pierwsze wątpliwości zostały zasiane w mojej głowie już w pierwszych latach rządów platformy, kiedy to można było obserwować wielki skok na kasę, które dokonało kolesiostwo przy okazji budowy stadionów, autostrad, kontraktów przy których jedni pozyskiwali niebotyczne majątki a inni musieli zwijać interesy z niespłaconymi zobowiązaniami. Budowa niepotrzebnych lotnisk z których nie latają dzisiaj samoloty, debilne zakupy horrendalnie drogich pociągów dla których nie ma odpowiednich torów, remontowane odcinki autostrad jeszcze przed ich oddaniem do użytku. To wszystko składało się na ten skok na kasę. Myślałem nawet że jak nas zacznie ta Unia z tego dziadostwa rozliczać, to po prostu nas z tej Unii wywalą. Nic bardziej mylnego rządząca Polską organizacja, może prościej mówiąc sitwa, otrzymała pełną akceptację KE i tylko głupek mógłby sądzić że tego co się działo nie widzieli. Nieodpowiedzialna polityka gospodarcza i monetarna UE oraz akceptacja tysięcy „wałów i przewałów” spowodowała że zacząłem przychylać się ku określeniu, które pierwszy raz usłyszałem pod adresem UE od Grzegorza Brauna – „Euro-kołchoz”. Kolejny kubeł zimnej wody, wylał na mnie obraz demokracji i przestrzegania umów międzynarodowych w UE w czasie największej w dziejach świata migracji muzułmanów do Europy. Zasady demokracji i praworządności zostały całkowicie pominięte w imię wątpliwej , dobrej woli współczesnych unijnych dyktatorów w postaci Merkeli i Hollanda . Dyktat jednych Państw wobec drugich kłóci się z zasadą wspólnotową UE. Całkowitą farsą stały się również prawa człowieka. Prawa człowieka właśnie w stosunku do obywateli UE. Zwycięstwo osiągnięte w niewątpliwie demokratyczny sposób Prawa I Sprawiedliwości spowodowało ingerencję KE w polskie mechanizmy demokracji a sprawa trybunału stojącego na straży zwykłej „Sitwy” pokazała wszystko na temat unijnych standardów. Tak się właśnie zastanawiam czy wobec wiedzy jaką na temat UE posiadam po niecałych jedenastu latach w niej pobytu, oddałbym ponownie w referendum akcesyjnym taki sam głos.