Programy społeczne wspierające instytucję rodziny, takie jak 500+ i 800+, wyprawka szkolna czy program „Dobry start”, są jedynie doraźnym środkiem zaradczym na problemy polskich rodzin. Podobnie jak aspiryna, nie leczą przyczyn, a jedynie łagodzą objawy kryzysu. Mimo to, te programy są niezbędne, aby rodziny mogły przetrwać – aby rodzic nie musiał rezygnować z czasu spędzanego z dziećmi, poświęcając go na zapewnienie godnego bytu. Dzięki temu dzieci mają możliwość osobistego rozwoju, nauki języków obcych, uprawiania sportu, realizowania swoich pasji czy wyjazdu na wakacje.
Te programy są bezcenne dla wszystkich polskich rodzin. Twierdzenia, że wspierają patologię, są najwyższym przejawem „patologii” w myśleniu społecznym. Owszem, zdarza się, że środki przeznaczone przez państwo na wsparcie rodzin są wydawane niezgodnie z przeznaczeniem, lecz są to przypadki skrajne i marginalne. Przeznaczenie takich środków na alkohol, narkotyki czy inne hedonistyczne rozrywki jest takim samym nadużyciem, jak np. nadużycia finansowe w działalności gospodarczej, obrót fałszywymi fakturami czy niewypełnianie obowiązków związanych z uzyskanymi ulgami lub dofinansowaniami. Skala zjawisk takich jak alkoholizm czy narkomania jest w Polsce znacznie mniejsza niż skala nadużyć gospodarczych. Musimy również pamiętać, że nawet jeśli pomoc publiczna trafia do rodzin odbiegających od powszechnych norm społecznych, to często ratuje sytuację dzieci w takich rodzinach. Częstym zjawiskiem jest to, że to np. dziadkowie, współmałżonek lub rodzeństwo dbają o to, by dzieci otrzymywały posiłki, edukację i opiekę. Bardzo często zjawisko patologii w rodzinach dotyczy tylko jej części, więc nie są to zmarnowane pieniądze.
Nie jesteśmy społeczeństwem pijaków, bijących swoje dzieci i żony, jak miliony wyborców PiS nazwał zdegenerowany umysł pseudopolityka. Normalny polityk nie prowadziłby takiej retoryki. Ale nie o „tańcu zdegenerowanych umysłów” chcę tu pisać.
W odniesieniu do polityki społecznej, należy zauważyć, że mimo niewątpliwego wsparcia dla „instytucji rodziny”, programy społeczne nie przyniosły oczekiwanego efektu demograficznego. Pomimo tego, polityka prorodzinna w Polsce w latach 2015–2023 była pozytywnym ewenementem od początku polskiej transformacji ustrojowej. Programy społeczne rozpoczęto w 2016 roku, pierwszym z nich był kontrowersyjny wówczas program 500+. Jako społeczeństwo byliśmy przyzwyczajeni do retoryki „pieniędzy nie ma i nie będzie”, i spora część społeczeństwa w to wierzyła. Wystarczyło ukrócić karuzele VAT-owskie i inne przestępcze działania narażające budżet na uszczuplenie, a pieniądze się znalazły. Rodzice w końcu mogli pozwolić sobie na rodzinne wakacje, naukę języków obcych dla dzieci i inne aktywności. Demograficznego „boomu” jednak nie ma. Czy można było się go spodziewać? Myślę, że nie.
Przyjrzyjmy się prawdziwym przyczynom niskiego przyrostu naturalnego:
-
Odejście od tradycyjnych wartości: – w naszym społeczeństwie są to, wartości chrześcijańskie. Nawet w okresie bardzo trudnym społecznie, okresie powojennym, kiedy jako społeczeństwo nosiliśmy piętno niedawnej zbrodniczej okupacji niemieckiej i kiedy jako społeczeństwo, byliśmy ofiarami tej drugiej, też zbrodniczej socjalistycznej dyktatury, - polskie rodziny rozwijały się normalnie. Standardem były rodziny 3-5 dzieci. Wtedy w tym trudnym czasie, trwano w wartościach chrześcijańskich, mówiono nawet na ten temat niewiele, ale w nich trwano. Ta schowana i ukryta w społeczeństwie, pod totalitarnymi reżimami cywilizacja, była cywilizacją życia. Rodzina trwała przy kościele, a kościół przy rodzinie. Społeczeństwo polskie, było biedne, ale pomimo socjalistycznego bata, się rozwijało. Odejście właśnie od tych wartości, wartości chrześcijańskich jest główną przyczyną zapaści demograficznej, ale nie jedyną.
-
Rozwój kultury konsumpcjonizmu a właściwie to „antykultury” – trudno bowiem konsumpcjonizm nazwać kulturą. Jak zatem nazwać kształtowania swojego życia wokół pożądania , nabywania i posiadania określonych dóbr ? Tutaj zachodnia cywilizacja przyniosła totalne zniszczenie. Okazało się, że to właśnie najbogatsze europejskie społeczeństwa mają najniższy przyrost naturalny. Chcąc ratować swoje państwa koncentrują się na prowadzeniu krótkowzrocznej polityki migracyjnej polegającej na sprowadzaniu imigrantów odmiennych kulturowo, ale za to rozwojowych. Ta polityka stanowi „zabójstwo” dla ich narodów i kultury. Cechą jednak konsumpcyjnego modelu społeczeństwa jest jego „stadne” działanie np. kiedyś ludzie mieli telefony, które służyły głównie do komunikacji. Teraz też są, jednak służą nie tylko do tego. Przykładowo za telefon z „ ugryzionym jabłuszkiem” każe się klientom płacić parę tysięcy, to prestiż, więc ludzie płacą i z dumą pokazują swoje „ugryzione jabłuszko”. Stadne zachowania są w niektórych przypadkach jednak głupie. Zapłaciłeś za telefon, możliwość komunikacji, robienie zdjęć i coś tam jeszcze więcej - spoko . Ale dlaczego za darmo, reklamujesz firmę której i tak za produkt musiałeś zapłacić sporo pieniędzy ? To nielogiczne. To samo dotyczy innych dziedzin – odzieży, samochodów, sprzętu RTV i AGD itd… . W tym pędzie za produktami, jakością, zdobyczami, zapominamy o rzeczach najważniejszych, przyszłości, rodzinie, kulturze, tradycji. Zapominamy o tym, że jesteśmy częścią społeczności żywych ludzi. Sami wykluczamy się z tej społeczności, zastępując i podniecając się jej namiastką jaką są np. media społecznościowe. I to właśnie to środowisko staje się dla nas ważne. Czy tam jesteśmy żywymi ludźmi ? Czy tak powinniśmy się kształtować ? Czy nasze zdjęcia z wakacji są odzwierciedleniem naszego życia ? Tak naprawdę nie jesteśmy tam niczym więcej niż numerem IP. Tak jak dla firmy z ugryzionym jabłuszkiem nie jesteśmy niczym więcej niż numerem karty płatniczej, którą zapłaciliśmy za telefon. Pogoń za taką iluzją, wirtualnego życia staje się częścią naszego bytu. Osoby rodzone w latach 60’ XX wieku, musiały szukać jeszcze złotego środka pomiędzy wartościami – „mieć, czy być” , o takich dylematach mówiono nawet w tych złych, komunistycznych szkołach. Każdy z nas wtedy chciał „być” , ale i jednocześnie „mieć” , to „mieć” stanowiło jedynie, substytut godnego życia. Dzisiaj to „mieć” stało się celem życia samym w sobie, a niektórzy już nawet nie pamiętają co znaczy – „być”.
-
Świadoma i planowana depopulacja: – szczególnie zadbano o to, abyśmy nie widzieli większego problemu w zjawisku kurczenia się naszego społeczeństwa, jedynym negatywnym aspektem jaki jest w społeczeństwie poruszany to aspekt, że nie będzie miał kto pracować na nasze emerytury. I nie robi się tego po to aby, w jakikolwiek sposób wpłynąć na liczbę urodzin, a jedynie po to by, przedłużyć wiek emerytalny – to jednak aspekt na kolejną publikację. W nasz mózg za to od wielu lat wtłaczana jest informacja - „jest nas za dużo” , „ ziemia nas nie wyżywi” , „jest przeludnienie” , „wielodzietność to patologia” , „tylko rodziny patologiczne mają dużo dzieci” , „ masz prawo kształtować swoje życie jak chcesz” , „tylko Ty się liczysz”, „masz prawo ……..”, „masz prawo….” , „masz prawo….”. Istotnie masz prawo….. nie spełnić swojego życia. Istotnie masz prawo… nie dać życia. Masz prawo być nieszczęśliwym - może masz nawet prawo zakończyć swoje życie ?. To prawo daje Ci cywilizacja, której hołdujesz. Co zatem z prawami Tego, który Ci te życie dał ? Jesteśmy kształtowani a nawet tresowani, do tego, żebyśmy dostrzegali tylko swoje prawa, a co z prawami innych ? Inżynierowie społeczni dbają również abyś swoje życie postrzegał jako życie pasożyta szkodzącego tej planecie. Robią to po to, żebyś tolerował antyludzkie, dążące do depopulacji ideologie, żebyś dawał „zielone światło” aborcji i eutanazji. Żebyś kiedyś w końcu powiedział „Cóż niektóre społeczeństwa, społeczności, narody, muszą wyginąć” . Staniesz się wtedy sukcesem ideologów darwinizmu społecznego, inżynierów, którzy praniem twojego mózgu zrealizowali swoje plany naukowe, żeby mogli powiedzieć – „wieloletnie tresowanie jest skuteczne”. Stałeś się triumfem tworzonej przez nich - cywilizacji śmierci.
-
Rozwiązłość seksualna, egoizm, hedonizm, niewierność i zdrada – Każdym człowiekiem targają namiętności i emocje, również te niezdrowe, niepożądane, które trzeba zagłuszyć. To nie jest tak, że dawniej ludźmi ,takie namiętności nie targały. Zawsze targały i tkwią one w naturze człowieka głęboko. Współczesny świat, życie i rzeczywistość, daje jednak na te namiętności pozwolenie, „zielone światło” – jedziemy ! „Zaufaj instynktom”, „rób co czujesz”, „to tylko seks”, „masz prawo do swobody, szczęścia” „ nic nie może Cię ograniczać”. Współczesny świat to eksplozja emocji i namiętności, wręcz ich promocja. W swoim przekazie wcale już niepodprogowym, cofa nas do zwierzęcych instynktów, braku logiki, niezdolności oddzielania dobra od zła. Ten szatański przekaz niszczy przede wszystkim rodzinę , niszczy małżeństwo, jest przeciw miłości, która przecież jest piękna. Związki zbudowane na tych niskich instynktach są jak domy zbudowane na piasku. W takich związkach dzieci są wielkim problemem, przeszkodą w realizacji swoich zachcianek. Dlatego nikt ich nie chce, lepiej kupić sobie kota, psa, lub królika miniaturkę, żeby zagłuszyć naturalne instynkty i potrzeby - opieki, czułości, obdarzania miłością. Nie dostrzegają swojej samotnej przyszłości, bez rodziny, bliskich. Kiedy będą już starsi zagłuszą tą samotność małpką żytniówki lub kilkoma piwami, staną się zgorzkniali i będą mieli pretensje do świata, że jest taki zły. Powiedzą , że Boga nie ma, albo, że nie jest dobry, skoro na takie życie pozwala. Ci którzy zrozumieją zło, które za ich przyczyną nastąpiło, pomrą ze zgryzoty, lub popełnią ostatni śmiertelny grzech. Jesteśmy w zdecydowanej większości ludźmi, w których odbywa się ciągle walka dobra i zła. Daleko nam do świętości, ale kiedy popełnimy błąd, zrobimy źle, nienależycie, powinniśmy mieć tą świadomość popełnionej niegodziwości. Powinniśmy z tego powodu prawdziwie cierpieć, wtedy jest jeszcze dla nas szansa. Społecznym skutkiem rozwiązłości seksualnej, niewierności, zdrady, egoizmu i hedonizmu jest rozpad rodziny. Dzieci się nie rodzą, ginie rodzina, państwo, naród i społeczność , ale - zawsze można założyć konto na Facebooku !.
Przyczynami demograficznej tragedii, będącej naszym udziałem nie jest niski poziom życia, bieda czy brak pomocy w wychowaniu dzieci. Przyczyny są znacznie poważniejsze i głębsze, dotyczą nas samych i nie pomogą tutaj, żadne programy społeczne i granty finansowe. Programy społeczne są niezbędne, aby rodzina mogła przetrwać, przeczekać, aby zachowała swoją szansę. Jednak nie są lekarstwem, które nas wyleczy z demograficznej zapaści. Przyczyną jest miejmy nadzieję, że tylko czasowy, triumf cywilizacji śmierci. Lekarstwo na tą chorobę leży w nas samych, w naszych sercach i umysłach. Pozostaje nam powrót do tradycyjnych, tych uniwersalnych i tych życiowo sprawdzonych wartości. W historii świata tylko model społeczeństwa opartego na fundamencie, którym jest rodzina, się sprawdził. Żaden inny model społeczeństwa nie przetrwał. Nie przetrwała „komuna” i jej wizja społeczeństwa. Na zatraceniu jest koncentrujący się na emocjach pożądania konsumpcjonizm. Współczesna i wdrażana wizja „cyberspołeczeństwa” sprowadza nasze człowieczeństwo do kodu binarnego, numeru IP, czy numeru karty, a przecież jesteśmy, żywymi ludźmi, żyjącymi w prawdziwym świecie, nie w wirtualnym środowisku. Nadzieja dla świata i nie tylko Polski leży w Bogu, rodzinie, wartościach chrześcijańskich, etyce i godności ludzkiej - „Tam zawsze byliśmy wolni”.
Janusz Jabłoński