Warto by zacząć od pytania, czy ktokolwiek powierzyłby swoje oszczędności irańskiemu, syryjskiemu, irackiemu, czy afgańskiemu bankowi ? Co więcej, czy duże podmioty państwowe oraz biznesowe powierzyłyby swoje przelewy i transakcje takim bankom? Niestety wygląda na to, że wkrótce może tak się stać. Nie ulega wątpliwości że w ciągu roku , dwóch lub w najbliższych latach dominującą „kulturą” europejską stanie się islam. Skutkiem europejskiej ekspansji islamu nastąpi całkowity zanik demokracji i wolnego rynku; można nawet powiedzieć, że to właśnie te wartości będą pierwszymi ofiarami islamskiej ideologii. Niestety nie będą to jedyne ofiary. Wszystkie kraje europejskie opierające swoje funkcjonowanie o usługi bankowe - a nie ma takich, które by tego nie robiły - popadną w niesamowite tarapaty, które uniemożliwią ich funkcjonowanie.
Muzułmanie nie będą mieli najmniejszych moralnych skrupułów aby przejmować aktywa Europejczyków, wszak to ich kultura zakłada, że niewierni mają im płacić swoisty haracz. To, w jakim stopniu islam zdobywał „europejski teren” w przeciągu ostatniego roku sugeruje, że do takiej katastrofy może dojść wcześniej niż myślimy. Powstanie islamskich państw wyznaniowych w Europie staje się bardzo prawdopodobne. Przekonuje mnie do tego świadomość i pragmatyzm w tym zakresie europejskich polityków – oni już wiedzą jak będzie. Najbardziej przekonało mnie orędzie Angeli Merkel przetłumaczone na arabski. Zatajanie informacji o zbiorowych gwałtach przez niemiecką administrację, świadczy o tym, że demokracja jak i podstawowe prawo do informacji oraz bezpieczeństwa zostało już usunięte między bajki.
Zastanówmy się nad tym, czy nasze pieniądze są bezpieczne ? Z jakich krajów pochodzą banki, z których najczęściej korzystamy? i skąd pochodzą ich udziałowcy? Niemcy, Austria, Holandia, Belgia, Francja, Włochy, Wielka Brytania to właśnie kraje, które w pierwszej kolejności mogą stać się islamskimi – i to wcale niestety nie żart. Do instytucji finansowych ulokowanych w tych krajach trafia większość pieniędzy wydawanych, transferowanych i oszczędzanych w Europie. I słaba pociecha w Grupie Wyszehradzkiej, która być może, w pierwszej fazie uchroni się przed okupacją „muslemów”.
Niestety, uzależnienie kapitałowe oznaczać będzie, że haracz zapłacimy tak jak pozostali. Dżizija to haracz nakładany na „niewiernych”, czyli przeważnie na żydów i chrześcijan na terenach opanowanych prze Państwo Islamskie. To współcześnie, a przecież wcześniej na przestrzeni wieków było to powszechne na terenach opanowanych przez islam. Teraz pod przymusem, próby jej wprowadzenia są przeprowadzane w Egipcie. Muzułmanie w Europie nie mają najmniejszych skrupułów. Dżizija jest już wprowadzona w 4 najcięższych brytyjskich więzieniach Belmarsh, Long Lartin, Woodhill i Whitemoor, gdzie muzułmanie narzucili taki podatek pozostałym więźniom. Dochodziło nawet do tego, że rodziny terroryzowanych więźniów przekazywały haracz na prywatne konta muzułmańskie. Informacje na ten temat zostały zawarte w raporcie brytyjskiego ministra sprawiedliwości. Nie do wiary, na co się pozwala w „cywilizowanej” Europie i co można w „demokracji” przykryć zmową milczenia. Cena bezrozumnej i pozbawionej instynktu samoobrony demokracji, może być bardzo wielka i może stanowić największy haracz, zapłacony do tej pory w dziejach świata. Możemy za to zapłacić również inną cenę, znacznie wyższą, przy której faszyzm i komunizm wydadzą się nieistotnym epizodem. Może jednak jest jeszcze czas? Czas na opamiętanie i na odsiecz - równą wiedeńskiej.