„Żeby mierzyć drogę przyszłą, trzeba wiedzieć, skąd się wyszło.” - Cyprian Kamil Norwid Powstanie Styczniowe było jednym z najbardziej dramatycznych zrywów niepodległościowych Polaków. Rozpoczęte w nocy z 22 na 23 stycznia 1863 roku, miało charakter partyzancki i toczyło się głównie w lasach oraz na prowincji. Było aktem desperacji narodu pozbawionego własnego państwa, ale zarazem potężnym wyrazem woli wolności. Choć w zbiorowej pamięci dominuje obraz mężczyzn z bronią w ręku, bez udziału kobiet powstanie nie mogłoby ani wybuchnąć, ani trwać tak długo.
Kobiety działały na wszystkich poziomach konspiracji: jako sanitariuszki, kurierki, łączniczki, organizatorki zaplecza medycznego i finansowego, archiwariuszki Rządu Narodowego, a niekiedy także jako żołnierze. Tworzyły struktury tajnego państwa, niosły pomoc ofiarom represji, podtrzymywały ducha walki i kształtowały świadomość narodową.
Już w chwili wybuchu insurekcji zaczęły powstawać kobiece organizacje konspiracyjne: Komitety Niewiast w Warszawie, Krakowie, Lwowie, Wilnie, Grodnie, na Wołyniu, Żmudzi oraz w wielu mniejszych miastach. Włączone później w struktury powstańcze, zajmowały się aprowizacją, wywiadem, kolportażem prasy, organizacją szpitali oraz przerzutem ludzi i broni. To kobiety bardzo często utrzymywały łączność między oddziałami partyzanckimi a dowództwem.
Jej fotografia w konfederatce na głowie. w szamerowanym kożuszku, z szablą przy boku i pistoletem w dłoni stała się ikoną kobiecego udziału w powstaniu. Walczyła ona w oddziale Mariana Langiewicza, brała udział w bitwach i została jego adiutantką. Po aresztowaniu i zwolnieniu udała się na emigrację /do Francji), gdzie nadal pracowała na rzecz sprawy polskiej.
W Oddziale generała Mariana Langiewiecza, który zdobył sławę dzięki bitwom pod Małogoszczem - znajdujemy również inną Polkę - Jadwigę Prendowską, od 10 stycznia 1863 jego kurierkę.
„Każdy, kto może powinien złożyć swe życie na ołtarzu Ojczyzny!” - oto jej dewiza życiowa.
Jadwiga dostarczała rozkazy, ulotki, medykamenty, meldunki kursując po guberni radomskiej. Przyczyniła się też do powstania kilku szpitali powstańczych. We wrześniu 1863 została zaaresztowana i osadzona w Pawilonie X w Warszawie, gdzie przebywała do grudnia a następnie zesłana do Kunguru w gub. permskiej. Opiekował się tam nią i innymi zesłańcami Henryk Glucksohn (Żyd), którego córka Sabina chodziła z Jadwigą do kościoła i przyjęła potem chrzest. Do kraju nasza Bohaterka powróciła wiosną 1866. Mieszkała w Radomiu, Ostrowcu Świętokrzyskim i Czyżowie Szlacheckim gdzie zmarła i została pochowana.
Najtragiczniejszą postacią wśród tych powstańczych bohaterek była Maria Piotrowiczowa, która poległa w bitwie pod Dobrą w lutym 1863 roku. gdzie Polacy ponieśli sromotną kleskę straciwszy blisko połowę stanu osobowego (w tym 63 zabitych).
Maria walczyła do ostatniej chwili, nie ratowała własnego życia, nie szukała ocalenia w ucieczce z pola bitwy. Odrzuciła propozycję rosyjskich oficerów poddania się, uznała bowiem, że taka postawa nie licuje z godnością i honorem Polaka. Wraz z grupą młodzieży broniła mężnie podarowanego przez łódzkie kobiety oddziałowego sztandaru. Okrążona przez kozaków jednego zabiła, drugiego raniła, pod trzecim zabiła konia. Broniła się rewolwerem i kosą. Zginęła porąbana przez kozaków, którzy pastwili się nad jej martwym ciałem bagnetami. Gdy po bitwie chciano zebrać jej szczątki i pochować je - okazało się że byla ciężarna, miała urodzić bliźniaki ... Jej śmierć stała się symbolem bezkompromisowej postawy i poświęcenia, które nie ustępowały męskiemu bohaterstwu. W tym miejscu przytoczę świadectwo żołnierza Komendy Głównej AK - Ryszarda Bielańskiego „Roma”, który podkreślił wielkie wsparcie w bohaterskich kobietach, walczących odważnie - choć w innym Powstaniu, ale też nie ustepującym mężczyznom, mówiąc w ten sposób ” : Przy takich dziewczynach nie można się było bać !”
Nie mniej istotne dla Powstania Styczniowego były też kobiety działające w cieniu: Eliza Orzeszkowa, Helena Kirkorowa, Maria Ilnicka, Jadwiga Prendowska, Emilia Heurichowa i setki innych — często bezimiennych, ale również ważnych dla losów Powstania. Przenosiły one rozkazy i dokumenty, ukrywały je w odzieży, prowadziły drukarnie Rządu Narodowego, organizowały szpitale, zbierały fundusze i wspierały zesłańców.
Szczególną rolę odegrały tzw. „piątki” — kobiece komórki konspiracyjne, które niosły pomoc rodzinom więzionych, dbały o zesłańców i stopniowo zostały włączone w struktury państwa podziemnego jako Komitety Niewiast Polskich. Ich działalność była tak skuteczna, że rosyjscy obserwatorzy nie kryli niepokoju. Car Mikołaj miał powiedzieć: „Lękam się kobiet! Ten naród zawsze działał przez nie”. Rosyjski historyk Mikołaj Berg pisał jeszcze dosadniej: „Kobieta polska jest wiecznym, nieubłaganym spiskowcem”. Jako historyk - wypowiedzial się on o polskich kobietach z perspektywy kogoś, kto obserwował je z bliska, co nadawało jego relacjom pewien ciężar i autentyczność, pokazując, że ich zaangażowanie było kluczowe i często niedoceniane, a ich poświęcenie stanowiło integralną część polskiego zrywu niepodległościowego. Wydobyl najważniejsze elementy kobiecych działań w służbie oswobodzenia własnej ojczyzny: ich wszechstronność, symbolika i odwaga, patriotyzm i determinacja, umiłowanie wolności ponad własne życie..
Kobiety czasów Powstania Styczniowego odegrały także ogromną rolę w tzw. „rewolucji moralnej”, która poprzedziła wybuch powstania. Jej motywem było rozbudzenie świadomości narodowej dolnych warstw społeczeństwa, a następnie przekonanie ich przedstawicieli do udziału w walce zbrojnej lub konspiracji. W tym celu kobiety organizowały na prowincji pomniejsze demonstracje o charakterze religijno-narodowym, a także spotkania edukacyjne, podczas których nauczały m.in. słów Mazurka Dąbrowskiego. Historia przekzuje nam wydarzenie z czerwca 1860 roku, gdy odbył się uroczysty pogrzeb Katarzyny Sowińskiej – działaczki patriotycznej i charytatywnej oraz wdowy po generale Józefie Sowińskim, bohaterskim obrońcy Woli z czasów powstania listopadowego. Zwykłe nabożeństwo pogrzebowe zmieniło się w ogromną manifestację patriotyczną – w kondukcie pogrzebowym znalazło się kilkanaście tysięcy żałobników, w tym - przewaga kobiet ubranych na czarno, a po pogrzebie pięciu Polakow zamordowanych w 1861 przez rosyjskich sołdatów kobiety manifestowały żałobę zakładając „patriotyczną biżuterię” – krzyżyk z orzełkiem, pierścionek lub medaliony z odpowiednią symboliką.
Poprzez stroje i kolory - nadawały kobiety ton patriotycznym uroczystościom, ubierając na przemian stroje narodowe, gdy wydarzyło się coś pozytywnego w życiu zniewolonej przez rosyjskich okupantów Polsce, na przykład 12 sierpnia 1861 r., gdy w rocznicę podpisania Unii Lubelskiej - mieszkanki Warszawy zrzuciły żałobę i ubrały „suknie jasne o barwach narodowych”
Za udział w manifestacjach i agitację na rzecz czynu zbrojnego czy za ukrywanie przywódców Powstania - groziła kobietom na terenach zaboru rosyjskiego kara więzienia, a w niektórych wypadkach nawet zesłania na Sybir z licznymi przypadkami śmierci na wygnaniu. Wśród zesłanych znalazły się postacie takie jak Jadwiga Prędowska, Józefa Grudzińska, siostry Guzowskie i Helena Kirkorowa,
Formą represji było również publiczne upokarzanie „niepokornych” przez carskich żołnierzy. Kobietom rozdzierano suknie, siłą zmuszano je do zginania karku. Mimo to ich działalność nie ustawała. To właśnie kobiety, matki, kształtowały kolejne pokolenia Polaków, przekazując nieustępliwość, pielęgnując pamięć, wartości i poczucie obowiązku wobec Ojczyzny. Ten etos „Matki Polki”, często krytykowany jako mit, miał jednak bardzo realne podstawy w doświadczeniu epoki powstańczej.
I właśnie w tym miejscu pozwolę sobie na osobisty wątek. Na mojej rodzinnej Lubelszczyźnie, w okolicach Kraśnika i Lasów Janowskich, toczyły się walki powstańcze. Jedna z bitew, stoczona w lipcu 1863 roku, pochłonęła życie kilkudziesięciu powstańców. Przez dziesięciolecia w PRL-u o ich grobie nie wolno było mówić. Moja mama — uczennica przedwojennego nauczyciela-patrioty — przez całe życie po cichu pielęgnowała to miejsce pamięci. Szłyśmy razem pod osłoną nocy na ten wiejski cmentarz, żeby usunąć chwasty na usypanym z ziemi grobie i zapalić świeczkę. To moja Mama nauczyła mnie, że historia nie żyje wyłącznie w podręcznikach, lecz przede wszystkim w sumieniach ludzi.
W 2026 roku obchodzimy 163. rocznicę wybuchu Powstania Styczniowego. To dobry moment, by przypomnieć, że był to zryw nie tylko mężczyzn. Był to także — a może przede wszystkim — wysiłek kobiet. Tylko niektóre nazwiska wymieniono w felietonie. Ich wszechstronność, odwaga i determinacja pozwoliły powstaniu przetrwać. Nie wolno zapominać o tych bezimiennych: dziewczynach. siostrach, przyjaciółkach, nauczycielkach, wiejskich kobietach, które szyły czarne suknie, przygotowywały posiłki dla zesłańców, przejmowały opiekę nad dziećmi, gdy inne szły do konspiracji,
Trzeba pamiętać o wszystkich Polskich Matkach, które sprawiły, że umiłowanie wolnej Polski przekazane zostało nastepnym pokoleniom, które wyssało ”z mlekiem matki” nakaz, że wobec wrogów z Moskwy - trzeba przyjmować postawę: „jak trzeba” ( „Inka”). I tym Kobietom także należy się pamięć, wdzięczność i podziękowanie!
Niech słowa Władysława Bełzy z wiersza „Katechizm polskiego dziecka” : „Kto ty jestes ? Polak maly! Jaki znak twoj? Orzel Bialy (...) Czym ta ziemia? — Mą Ojczyzną. — Czym zdobyta? — Krwią i blizną. — Czy ją kochasz? — Kocham szczerze. — A w co wierzysz? — W Polskę wierzę! ” - wyrażą nasz hołd i uznanie dla tych wszystkich „cichych bohaterek”, których waleczna postawa i poświęcenie - czasem i życia - pozwoliły naszenu narodowi w przeszłości przetrwać wszystkie burze i pioruny historii.
Bo pamiętajmy: bez pamięci o drodze, którą przeszliśmy, nie sposób mierzyć drogi przyszłej - jak powiedział Cyprian Kamil Norwid.